Warta Poznań wraca na zaplecze piłkarskiej Ekstraklasy po zaledwie roku przerwy. O losach awansu zdecydowały dramatyczne wydarzenia w końcówce ostatniego meczu sezonu rozegranego przy Drodze Dębińskiej w Poznaniu. Kluczowy gol padł już w doliczonym czasie gry.
Poznański klub przystępował do spotkania z Resovią ze świadomością, że remis wystarczy do osiągnięcia celu. Przebieg meczu sprawił jednak, że kibice zgromadzeni na stadionie musieli czekać na rozstrzygnięcie do ostatnich chwil.
Trudny początek meczu z Resovią
Od pierwszego gwizdka spotkanie nie układało się po myśli gospodarzy. Warta nie potrafiła stworzyć wielu groźnych sytuacji pod bramką rywali, a dodatkowo przed przerwą znalazła się w niekorzystnym położeniu.
W 43. minucie prowadzenie dla Resovii zdobył Dawid Bałdyga. Goście objęli prowadzenie 1:0, stawiając poznaniaków w trudnej sytuacji na finiszu sezonu.
Jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy Zieloni zdołali jednak odpowiedzieć. Do wyrównania doprowadził Marcel Stefaniak, dzięki czemu zespoły schodziły do szatni przy wyniku 1:1.
Druga połowa przyniosła kolejne problemy
Po zmianie stron emocji nie brakowało. Walcząca o utrzymanie Resovia ponownie objęła prowadzenie, komplikując sytuację gospodarzy.
Tym razem piłkę do siatki skierował Patryk Romanowski. Warta musiała odrabiać straty, a każda kolejna minuta przybliżała koniec sezonu i ostateczne rozstrzygnięcia w tabeli.
Równoległa walka o awans. Wyniki z Grudziądza miały ogromne znaczenie
Dodatkowych emocji dostarczały informacje napływające z równolegle rozgrywanego spotkania Olimpii Grudziądz ze Świtem Szczecin.
Olimpia, będąca bezpośrednim rywalem Warty w walce o awans, prowadziła swój mecz. Taki scenariusz sprawiał, że sytuacja poznaniaków stawała się coraz bardziej skomplikowana. W pewnym momencie wydawało się, że to właśnie drużyna z Grudziądza wyprzedzi Zielonych w końcowej klasyfikacji.
Droga Dębińska w Poznaniu eksplodowała z radości
Decydujący moment nastąpił w siódmej minucie doliczonego czasu gry. Po wrzucie piłki z autu najskuteczniej w polu karnym zachował się Dmytro Awdiejew.
Piłkarz Warty zdobył bramkę głową, która przesądziła o awansie poznańskiego zespołu. Trafienie w samej końcówce meczu okazało się kluczowe dla losów całego sezonu.
Warta Poznań wraca na zaplecze Ekstraklasy
Dzięki wywalczonemu awansowi Warta Poznań wraca do I ligi po roku przerwy. Klub zapewnił sobie możliwość dalszej gry na drugim poziomie rozgrywkowym w kolejnym sezonie.
Jednocześnie zespół będzie mógł nadal rozgrywać swoje spotkania w Ogródku przy Drodze Dębińskiej w Poznaniu, który pozostanie domem Zielonych również w nadchodzących rozgrywkach.
Źródło: informacja prasowa








