W czwartek piłkarze Lecha Poznań zainaugurują swoją rywalizację w Pucharze Polski, stając naprzeciw drugoligowej Resovii. Kolejorz jest wyraźnym faworytem tego spotkania.
Lider Ekstraklasy udał się do Rzeszowa z kapitanem Mikaelem Ishakiem, który wraca do pełni zdrowia. Istnieje jednak możliwość, że w meczu z niżej notowanym rywalem wystąpi kilku zawodników rezerwowych. Trener Niels Frederiksen jasno określa cele drużyny w tych rozgrywkach.
W kontekście wyjściowego składu, w bramce możemy oczekiwać obecności Filipa Bednarka. Zmiennik doskonale spisującego się Bartosza Mrozka powinien otrzymać swoją szansę. Trener Frederiksen planuje wprowadzenie kilku zmian, jednak nie należy spodziewać się rewolucji. Mecz o stawkę nie jest odpowiednim momentem na całkowitą reorganizację drużyny. Do Rzeszowa nie udali się Elias Andersson oraz Daniel Hakans. Pierwszy z nich zmaga się z bólem pięty, natomiast drugi będzie musiał pauzować jeszcze przez około dwa miesiące.
Poza grą znajduje się również Filip Dagerstal. Istnieje prawdopodobieństwo, że Stjepan Loncar zadebiutuje w wyjściowym składzie, natomiast na ławce rezerwowych zasiądzie jeden z zawodników: Radosław Murawski lub Antoni Kozubal. W ostatnim czasie mniejsze minuty otrzymywali także Ali Gholizadeh oraz Adriel Ba Loua. Przy znakomitej formie Dino Hoticia jedno skrzydło Lecha jest zarezerwowane dla 29-latka. O drugie miejsce rywalizują wspomniana dwójka oraz Patrik Walemark. Nowy gracz Kolejorza ma za sobą 63 minuty w meczu ze Śląskiem i w Rzeszowie może liczyć na kolejną szansę od Frederiksena.
W przypadku, gdy Lech odniesie zwycięstwo w Rzeszowie, zdoła wyrównać swoją najlepszą serię z ostatnich dziesięciu lat. W 2017 roku drużyna z Wielkopolski zdobyła sześć zwycięstw z rzędu (pięć w lidze oraz jedno w pucharze). Zwycięstwo na Podkarpaciu umożliwi awans do 1/16 finału Pucharu Polski i pozwoli na spokojne planowanie kolejnych wyzwań, których na pewno nie zabraknie w nadchodzących tygodniach.




