Niecodzienne zdarzenie miało miejsce w piątek, 28 listopada, tuż przed godziną 11:00 na poznańskich Jeżycach. Do jednego z salonów popularnej sieci komórkowej nagle wbiegł zakrwawiony mężczyzna, czym wywołał poruszenie wśród pracowników i klientów. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji.
Funkcjonariusze, którzy pojawili się w salonie, potwierdzili, że otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzny z widoczną krwią na rękach i dłoniach. Jak poinformował podkomisarz Łukasz Paterski z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, ustalono, że 40-latek chwilę przed zdarzeniem oddalił się z oddziału toksykologii szpitala przy ulicy Raszei.
Według wstępnych ustaleń mężczyzna, próbując opuścić placówkę, uszkodził drzwi, co najprawdopodobniej doprowadziło do jego zranienia. Po przedostaniu się na zewnątrz udał się w kierunku pobliskiego salonu komórkowego, gdzie szukał pomocy.
Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Ratownicy medyczni opatrzyli 40-latka i przewieźli go z powrotem do szpitala. Policja nie informuje o zagrożeniu dla osób postronnych, a okoliczności incydentu zostały wyjaśnione na miejscu.





