Mieszkańcy Obornik i okolic z niepokojem śledzili akcję poszukiwawczą zaginionego 51-latka, który w czwartek rano wybrał się na grzyby i nie wrócił do domu. Niestety, w piątek odnaleziono jego ciało. Mężczyzna zmarł w lesie w pobliżu Nowołoskońca.
Zniknięcie, które poruszyło lokalną społeczność
51-letni mieszkaniec Obornik w czwartek wyruszył do lasu, by zbierać grzyby – tak jak wielu mieszkańców regionu o tej porze roku. Kiedy przez wiele godzin nie wracał i nie kontaktował się z rodziną, bliscy zgłosili jego zaginięcie. Policja z Komendy Powiatowej w Obornikach natychmiast rozpoczęła poszukiwania.
W akcji wzięły udział liczne jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, funkcjonariusze policji oraz ratownicy medyczni. Do przeczesywania lasu wykorzystano nowoczesny sprzęt – drony i kamery termowizyjne, które miały pomóc zlokalizować mężczyznę.
Ciało odnaleziono w zagajniku
Po intensywnych poszukiwaniach tragicznego odkrycia dokonano w okolicy Nowołoskońca. Ciało 51-latka znajdowało się w niewielkim zagajniku, kilkaset metrów od miejsca, gdzie zaparkował swój samochód.
Z ustaleń policji wynika, że wstępnie wykluczono udział osób trzecich. Na miejscu pracowali technicy kryminalni i prokurator. Przyczynę śmierci ma ustalić sekcja zwłok, która zostanie przeprowadzona w najbliższych dniach.
Prawdopodobna przyczyna – nagły zawał
Choć oficjalne wyniki sekcji nie są jeszcze znane, według nieoficjalnych ustaleń portalu Oborniki Wielkopolskie dla Was, mężczyzna mógł doznać nagłego zawału serca. Znaleziono go w miejscu trudno dostępnym, co mogło dodatkowo utrudnić szybkie udzielenie pomocy.
Dla bliskich i mieszkańców Obornik to ogromna tragedia. Wszyscy liczyli, że akcja poszukiwawcza zakończy się szczęśliwie. Niestety, los okazał się bezlitosny.
Policja apeluje o ostrożność
Służby przypominają, że jesienne wyprawy do lasu, choć popularne i przyjemne, mogą być niebezpieczne – zwłaszcza dla osób starszych lub z problemami zdrowotnymi. Warto informować bliskich, dokąd się wybieramy, zabierać w pełni naładowany telefon i nie oddalać się zbyt daleko od samochodu czy ścieżek.
Choć 51-latek z Obornik odszedł w tragicznych okolicznościach, jego historia stała się przestrogą dla wielu – nawet pozornie spokojne wyprawy do lasu mogą skończyć się dramatem.






