Na poznańskich Jeżycach doszło do nietypowego zdarzenia, które zaniepokoiło przechodniów i zaangażowało straż miejską. W pobliżu ulicy Lutyckiej zauważono mężczyznę siedzącego samotnie przy jezdni. Wyglądał na zagubionego i zmęczonego, a co najbardziej niepokoiło – nie odpowiadał na żadne pytania funkcjonariuszy.
Niepokojące odkrycie przy ulicy Lutyckiej
Strażnicy miejscy, patrolując okolice, podeszli do mężczyzny, by sprawdzić, czy nie potrzebuje pomocy. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest w złym stanie. Nie reagował na wezwania, nie próbował nawiązać kontaktu. Dopiero po sprawdzeniu dokumentów okazało się, że pochodzi z Turcji i mieszka na stałe w Niemczech.
Mężczyzna miał przy sobie telefon, jednak bez karty SIM, co uniemożliwiało szybkie skontaktowanie się z rodziną. Próby połączeń z numerami zapisanymi w urządzeniu nie przyniosły żadnego rezultatu.
Pomoc funkcjonariuszy i niespodziewany zwrot akcji
Strażnicy zdecydowali się zabrać mężczyznę na komisariat policji, by ustalić jego tożsamość i sprawdzić, czy nie jest osobą poszukiwaną. Po weryfikacji danych okazało się, że nie ma wobec niego żadnych zgłoszeń. Sytuacja wydawała się coraz bardziej zagadkowa – kim był ten człowiek i jak trafił do Poznania?
Dopiero niespodziewany telefon rozwiał wątpliwości. Na numer strażniczki, z którego wcześniej próbowano dzwonić, oddzwoniła rodzina mężczyzny. Wtedy wszystko stało się jasne – pan Ali jest osobą niesłyszącą i choruje na demencję. Z powodu swojego stanu zdrowia i zagubienia znalazł się w nieznanym miejscu, z dala od domu.
Szczęśliwe zakończenie historii
Strażnicy miejscy nie pozostawili pana Alego bez pomocy. Zorganizowali mu tymczasowy nocleg w ośrodku przy ulicy Borówki, gdzie mógł odpocząć i dojść do siebie. Następnego dnia rodzina mężczyzny poinformowała służby, że odnalazł się cały i zdrowy – wrócił bezpiecznie do domu, gdzie pozostaje pod opieką bliskich.
Wzruszająca lekcja empatii
Ta historia z poznańskich Jeżyc pokazuje, jak ważna jest czujność i ludzka wrażliwość. Gdyby nie szybka reakcja strażników miejskich, los pana Alego mógł potoczyć się zupełnie inaczej. To przypomnienie, że za każdym cichym, zagubionym spojrzeniem może kryć się dramat, którego nie widać na pierwszy rzut oka.






