Rosnące ceny mieszkań, drogi najem i coraz trudniejszy start dla młodych. Poznański rynek nieruchomości od lat budzi emocje. Zapytaliśmy mieszkańców, czy Poznań wciąż jest miastem „do życia”, czy raczej tylko dla tych, których na to stać.
Zakup mieszkania coraz dalej poza zasięgiem
Dla wielu poznaniaków zakup własnego mieszkania stał się marzeniem trudnym do zrealizowania. Ceny lokali rosną szybciej niż pensje, a zdolność kredytowa często okazuje się niewystarczająca.
— Pracujemy we dwójkę, mamy stabilne umowy, a i tak bank zaproponował nam kredyt, za który w centrum nie kupimy nawet kawalerki — mówi Karolina, 29-latka z Wildy.
Tomasz z Piątkowa dodaje:
— Jeszcze kilka lat temu myślałem, że po studiach spokojnie kupię mieszkanie w Poznaniu. Teraz coraz częściej myślę o wyprowadzce pod miasto.
Najem drogi i niepewny
Problemy mają nie tylko osoby chcące kupić mieszkanie, ale także najemcy. Czynsze rosną, a oferta tańszych lokali jest ograniczona.
— Za dwupokojowe mieszkanie płacę prawie połowę pensji. O oszczędzaniu nie ma mowy — przyznaje Natalia, studentka wynajmująca mieszkanie na Jeżycach.
Rodziny z dziećmi również odczuwają presję cenową.
— Właściciel podniósł nam czynsz trzeci raz w ciągu dwóch lat. Zaczynamy się zastanawiać, czy Poznań to jeszcze miejsce dla rodzin — mówi Paweł, ojciec dwójki dzieci z Rataj.
Kto jeszcze może sobie pozwolić na życie w mieście?
Zdaniem części mieszkańców Poznań staje się miastem głównie dla osób dobrze zarabiających, inwestorów i singli bez zobowiązań.
— Widzę coraz więcej mieszkań kupowanych pod wynajem. Dla zwykłych mieszkańców robi się coraz ciaśniej — zauważa Ewa, seniorka z Łazarza.
Z kolei Michał, który kilka miesięcy temu wyprowadził się do podpoznańskiej gminy, mówi wprost:
— Poznań przestał być dostępny cenowo. Dojazdy są uciążliwe, ale finansowo nie mieliśmy wyboru.
Co powinno zrobić miasto?
Mieszkańcy wskazują na potrzebę większej liczby mieszkań komunalnych i społecznych oraz realnego wsparcia dla młodych i rodzin.
— Nie chodzi o luksusy. Chcemy po prostu stabilnego dachu nad głową w rozsądnej cenie — podkreśla mieszkanka Starołęki.






