Rozstanie, wspólny kot lub pies, komplet kluczy, wspólna kanapa i telefon na 112. Wakacyjne zgłoszenia z powiatu nowotomyskiego pokazują, że nie wszystkie konflikty kończą się policyjną interwencją rodem z kryminału. Czasami problem sprowadza się do sporu między byłymi partnerami, który można byłoby rozwiązać w inny sposób.
Policja przypomina, że numer 112 służy do zgłaszania sytuacji wymagających pilnej interwencji służb.
Wakacyjne rozstania i konflikty o wspólne rzeczy
Wakacje to dla jednych czas wyjazdów nad morze czy jezioro. Dla innych — moment zakończenia związku. I właśnie rozstania potrafią generować wiele emocji oraz zgłoszeń kierowanych do służb.
Wśród wakacyjnych interwencji pojawiały się historie, w których granica między poważnym zagrożeniem a konfliktem sąsiedzko-partnerskim była wyjątkowo cienka.
Problemy dotyczyły między innymi:
- wspólnie kupowanych przedmiotów,
- zwierząt, takich jak koty i psy,
- rzeczy mających dla jednej ze stron dużą wartość sentymentalną,
- kluczy do mieszkania,
- wzajemnych oskarżeń o kradzież lub przywłaszczenie.
Jak zwracają uwagę policjanci, określenie danej sytuacji jako kradzieży czy przywłaszczenia nie oznacza automatycznie, że rzeczywiście mamy z nimi do czynienia.
Kot i pies jako przedmiot sporu
Szczególnie problematyczne bywają sytuacje dotyczące zwierząt.
Kot czy pies przez lata może funkcjonować w związku jako wspólne zwierzę. Oboje partnerzy zajmują się nim i ponoszą koszty jego utrzymania. Po rozstaniu może się więc pojawić problem z jednoznacznym wykazaniem wyłącznego prawa jednej osoby do zwierzęcia.
Podobnie może być ze wspólnie kupowanymi przedmiotami czy rzeczami, które dla jednej ze stron mają szczególną wartość sentymentalną.
Klucze w ręku byłego partnera nie oznaczają od razu włamania
Kolejny przykład dotyczy mieszkań. Zdarzały się zgłoszenia, w których osoba twierdziła, że doszło do włamania, mimo że nie sforsowano drzwi ani nie wyważono zamka.
Były partner mógł po prostu posiadać klucze, które wcześniej otrzymał dobrowolnie.
W takiej sytuacji problem, który na pierwszy rzut oka może być przedstawiany jako poważne włamanie, okazuje się konfliktem dotyczącym dostępu do mieszkania i pozostawionych w nim rzeczy.
Policja przypomina, że nie jest od przeprowadzania sądowego podziału wspólnego dobytku na klatce schodowej.
Kiedy rzeczywiście trzeba dzwonić na 112?
Jeżeli nie występuje realne zagrożenie, przemoc, włamanie czy inne przestępstwo, warto zastanowić się, czy angażowanie służb jest rzeczywiście konieczne.
W zależności od sytuacji rozwiązaniem może być:
- rozmowa,
- mediacja,
- a w poważniejszych sprawach droga prawna.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy konflikt przeradza się w rzeczywistą przemoc, groźby lub zagrożenie życia i zdrowia. W takich przypadkach należy reagować i korzystać z pomocy służb.
Jeżeli nie ma pewności, czy dana sytuacja wymaga interwencji, można zadzwonić i opisać zdarzenie, zanim poprosi się o przyjazd funkcjonariuszy.
„Druga strona zaczęła” — i kolejny telefon na policję
W niektórych przypadkach obie strony konfliktu przekonują, że to właśnie ta druga osoba rozpoczęła awanturę.
Sama słowna agresja nie zawsze oznacza jednak sytuację wymagającą natychmiastowej interwencji. Granica zostaje przekroczona wtedy, gdy pojawia się rzeczywista przemoc, groźby lub zagrożenie życia i zdrowia.
Policja zwraca również uwagę na wzajemne dokuczanie sobie, prowokowanie oraz wykorzystywanie telefonu alarmowego jako sposobu na straszenie byłego partnera.
Takie zachowanie nie jest dobrym sposobem na zakończenie związku, a bezpodstawne wezwanie policji może zakończyć się mandatem.
Rozstanie w poniedziałek, powrót we wtorek, zgłoszenie w sobotę
Wakacyjne historie potrafią mieć również bardziej skomplikowany przebieg.
Poniedziałek: rozstanie.
Wtorek: wielki powrót.
Środa: kolejna awantura.
Czwartek: jedna ze stron zabiera swoje rzeczy.
Piątek: wraca po kolejne.
Sobota: pojawia się zgłoszenie o „nękaniu”, „stalkingu”, „włamaniu” albo „kradzieży”.
Niedziela: wszyscy znowu są razem.
Dla zainteresowanych może to być historia w stylu „miłość nie wybiera”. Policja nie powinna jednak być traktowana jako straszak na partnera, który nie odpisał na wiadomość, nie oddał od razu bluzy albo pojawił się pod drzwiami, ponieważ nadal ma tam swoje rzeczy, których druga strona nie chce mu oddać.
Jeżeli jednak zachowanie rzeczywiście przybiera formę uporczywego, długotrwałego nękania, przemocy, gróźb czy innego przestępstwa, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W takim przypadku zgłoszenie może być jak najbardziej zasadne.
Policja nie zastąpi mediatora, prawnika ani sądu
112 nie jest numerem do rozwiązywania problemów majątkowych z byłymi partnerami. Numer alarmowy ma służyć do udzielania pomocy w sytuacjach wymagających pilnej interwencji.
Dlatego przed wykonaniem telefonu warto zadać sobie jedno proste pytanie:
Czy naprawdę wydarzyło się coś, co wymaga natychmiastowej interwencji służb?
W wielu przypadkach policjanci, szczególnie dzielnicowi, mogą wskazać dostępne drogi rozwiązania konfliktu. Nie zastąpią jednak mediatora, prawnika, psychologa czy sądu.
Nieuzasadnione wezwanie funkcjonariuszy może sprawić, że będą oni zajęci niepotrzebną interwencją, podczas gdy w tym samym czasie ktoś inny może realnie potrzebować pomocy.
Źródło: Policja Wielkopolska






