W Trzemesznie, niewielkim mieście w powiecie gnieźnieńskim, doszło do zdarzenia, które zelektryzowało lokalną społeczność. Jeden z rodziców zgłosił na policję przerażające odkrycie – wśród halloweenowych słodyczy swojej córki znalazł metalowy wkręt. To, co początkowo wyglądało na próbę celowego zranienia dziecka, okazało się szokującym żartem trzech 10-letnich dziewczynek.
Wkręt w batoniku – rodzic w szoku
Zaniepokojony 30-letni ojciec natychmiast skontaktował się z policją po tym, jak w jednym z batoników, które córka przyniosła po halloweenowej zabawie, zauważył wystający metalowy element. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że był to wkręt wkręcony do połowy w słodycz. Co ciekawe, opakowanie nie nosiło śladów uszkodzenia, co początkowo sugerowało celowe działanie osoby trzeciej.
Funkcjonariusze szybko zabezpieczyli niebezpieczny przedmiot i rozpoczęli dochodzenie. Sprawa wydawała się poważna – mogło bowiem dojść do narażenia zdrowia lub życia dziecka.
Prawda wyszła na jaw – to był „żart” 10-latek
Podczas dalszych czynności policjanci ustalili szczegóły zdarzenia. Z relacji ojca i jego córki wynikało, że za wszystkim stały trzy 10-letnie dziewczynki. Jak się okazało, wkręt został umieszczony w batoniku przez same dzieci. Według ich relacji był to „niewinny żart”, który jednak mógł zakończyć się tragicznie.
Sprawą zajęli się policjanci z Komisariatu Policji w Trzemesznie, którzy poinformowali o incydencie lokalny rewir dzielnicowych. Zgodnie z procedurą sprawa trafi do wglądu pod kątem sytuacji rodzinnej dziewczynek.
Policja ostrzega: żarty mogą mieć poważne konsekwencje
Choć w tym przypadku wszystko skończyło się na strachu, służby przypominają, że takie zachowania nie są błahostką. Umieszczanie niebezpiecznych przedmiotów w jedzeniu może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia. Nawet jeśli czyn został popełniony przez dziecko, rodzice i opiekunowie powinni uświadamiać najmłodszych, że podobne „żarty” mogą skończyć się tragedią lub interwencją policji.
Halloween, które miało być dniem zabawy i słodkich niespodzianek, w Trzemesznie zamieniło się w niepokojącą lekcję odpowiedzialności. Ta historia pokazuje, jak cienka jest granica między dziecięcą psotą a poważnym niebezpieczeństwem.







